Dlaczego wklejam tę recenzję?Po pierwsze - znaczącym elementem tej auobiograficznej historii jest relacja między dwoma braćmi - noblistą Izaakiem Bashevisem Singerem i jego starszym bratem, równiez pisarzem - Izraelem Joshuą. Wyszło na to, że to jedyny przykłąd relacji braterskich w literaturze, w jakim zetknęłam się w czasie trwania wyzwania.
Po drugie - ksiażkę przeczytałam jeszcze w 2011, jest to jedna z moich zaległości recenzyjnych.
***
Lubię czytać autobiografie. Kłopot w tym, że często taka lektura odstrasza mnie od innych książek autora (tak było z Amosem Ozem czy Margaret Forster). Po co czytać coś wymyślonego, skoro w jednym tomie dostajemy "samą prawdę i tylko prawdę" (no powiedzmy, ta prawda często bywa też kreacją).
Tak pewnie będzie też z Singerem. Jego twórczość, jak sygnalizuje w autobiografii, miała trzy źródła: chasydzkie dzieciństwo, młodość spędzona na esksperymantach w dziedzinie stosunków damsko-męskich oraz trudna adaptacja w Ameryce. Już wiem, że kompletnie nie interesuje mnie temat przewodni numer dwa:).Sama "Miłość i wygnanie" bardzo mi się podobała, przede wszystkim dlatego, że oferuje sporo zaskoczeń.
Ciąg dalszy na moim blogu. Zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz