Z jej oczu wypływał smutek i ból, którego nie sposób opisać. Barki miała pochylone jakby na niej spoczywał cały ciężar świata. Takich uczuć nie powinno odczuwać dziesięcioletnie dziecko, ono powinno być beztroskie, powinno chłonąć wszystko garściami. Powinno być kochane… Smutna mała dziewczynka, która jedyne czego potrzebowała to pokazanie jak może wyglądać dzieciństwo… prawdziwe dzieciństwo.
Na całość recenzji zapraszam do mnie: Zapatrzona w książki

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz