poniedziałek, 11 lipca 2011

Jodi Picoult, Bez mojej zgody

 Tak jak sobie obiecałam ponownie sięgnęłam po książkę Jodi Picoult. Tym razem jest to powieść Bez mojej zgody. Wiele o niej słyszałam, także to, że została zekranizowana. Poza tym miałam zamiar przeczytać ją w ramach wyzwania czytelniczego. I oczywiście była akurat dostępna w bibliotece.

I tak ponownie rozpoczęłam przygodę z panią Picoult. Trochę się obawiałam pewnego deja vu związanego ze sposobem narracji. Autorka oddaje głos swoim bohaterom dzięki czemu poznajemy tę samą historię z różnych punktów widzenia co wpływa na subiektywizm opowieści. Tak samo było w poprzedniej powieści Jodi Picoult. Ponieważ znam tylko te dwie książki nie wiem czy podobny zabieg stosuje autorka we wszystkich swoich powieściach. Jeżeli tak by było z mojego punktu widzenia byłby to pewien mankament. To co wydaje się być odkrywcze za pierwszym razem, za kolejnym traci swoją świeżość i oryginalność. 

Przejdźmy jednak do samej powieści. Bez mojej zgody porusza bardzo ważki problem choroby w rodzinie i to choroby śmiertelnej. Spokojne życie Sary i Briana Fitzgeraldów, rodziców czteroletniego Jessego i dwuletniej Kate, burzy informacja o śmiertelnej chorobie córeczki. Zrozpaczeni rodzice za wszelką cenę pragną ratować małą Kate. Nie wahają się nawet przed podjęciem decyzji o urodzeniu kolejnego dziecka, które będzie genetycznie jak najbardziej zbliżone do chorej dziewczynki i będzie dla niej idealnym dawcą narządów i tkanek. I tak na świat przychodzi Andromeda nazywana w rodzinie po prostu Anną. 
Na dalszą część recenzji zapraszam tutaj.

1 komentarz: