piątek, 18 lutego 2011

"Bornholm, Bornholm" Hubert Klimko-Dobrzaniecki

O rodzinach toksycznych.

„Bornholm, Bornholm” sprawia wrażenie powieści surowej, wręcz chłodnej. Równocześnie jednak niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Może właśnie dzięki tej surowości autorowi udaje się obnażyć problem, opowiedzieć historię z dogłębną szczerością, bez żadnego upiększania. Może dlatego ta książka tak siedzi w głowie - pozostawia po sobie trwały ślad i pewien niepokój.

Ciąg dalszy recenzji tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz