
„Bornholm, Bornholm” sprawia wrażenie powieści surowej, wręcz chłodnej. Równocześnie jednak niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Może właśnie dzięki tej surowości autorowi udaje się obnażyć problem, opowiedzieć historię z dogłębną szczerością, bez żadnego upiększania. Może dlatego ta książka tak siedzi w głowie - pozostawia po sobie trwały ślad i pewien niepokój.
Ciąg dalszy recenzji tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz