czwartek, 4 sierpnia 2011

"W nadziei na lepsze jutro" - Ewa Bauer

Do przeczytania tej książki skłoniła mnie ciekawość. Nieczęsto się zdarza, aby za pisanie książek wzięła się osoba znajoma, nawet, jeśli w tym przypadku to znajomość czysto wirtualna. Ta ciekawość wywiodła mnie w rzadko ostatnio odwiedzane tereny, to znaczy w stronę lekkich, obyczajowych czytadeł skierowanych raczej do kobiet. Dlaczego właśnie do nich? Sporo miejsca w książce poświęcone jest uczuciom i działaniom motywowanym emocjami, co sprawia, że lektura może sprawiać męskim czytelnikom trudność porównywalną z rozmową o uczuciach z własną partnerką.
Bohaterami książki jest para trzydziestoparolatków (Robert i Anna) i kilka osób, których los postawi na ich drodze. Cechą wspólną niemal wszystkich bohaterów jest niedojrzałość. Mocno reagują na niepowodzenia, poddają się impulsom, nawet, jeśli pracują nad swoim związkiem, za chwilę potrafią całą tę pracę wrzucić do kosza... Słowem: potrafią nieźle namotać.

Skutkiem tego jest porządnie skomplikowana fabuła (stopień komplikacji przedstawiony na załączonym zdjęciu). Widać, że autorka wymyśla kolejne jej zakręty z duża łatwością i przyjemnością. Myślicie, że nie jest możliwe umieszczenie takiej liczby wydarzeń i zakrętów losu na niewiele ponad 160 stronach? Autorce jednak się to udaje. Ceną za to jest jednak spore skondensowanie fabuły, niekiedy, zwłaszcza przy streszczaniu dawnych losów bohaterów, czytanie wymaga pewnej koncentracji. Trudno mi określić, czy taka skrótowość książki jest wadą czy zaletą. Skojarzyła mi się ona z kakao instat. Są zwolennicy wersji skondensowanej - prosto z opakowania, inni wolą rozpuszczoną. Ja zazwyczaj należę do tej pierwszej grupy - w ksiażkach nałogowo pomijam wszelkie opisy i dłużyzny.
W książce da się jednak wyczuć pewien pośpiech. Mam wrażenie, że to przez fakt, że Ewa Bauer (jak można wyczytać w notce na tylnej okładce), jest osobą bardzo zajętą, a pisanie odkładała na przysłowiową emeryturę, nie było jej dane w pełni rozwinąć pisarskich skrzydeł. Emerytura jest wprawdzie dopiero w dalekiej perspektywie, ale mam nadzieję, że pisarce uda się znaleźć nieco wolnego czasu, w którym uda jej się dopracowac kolejną książkę tak, że czytelnikom opadnie szczęka. Znając jej talent do wymyślania fabuł, wydaje mi się, że jest to możliwe:).


źródło zdjęcia nr 2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz